Czy jest sens bojkotować olimpiadę w Pekinie?
Letnie Igrzyska Olimpijskie odbędą się w sierpniu w Pekinie. Podczas gdy wielkie media zacierają ręce, zbywając kwestię łamania praw człowieka w Chinach śmiesznymi hasełkami, w internecie trwa kampania: powiedz nie Pekinowi 2008!
O tym, że Chiny łamią prawa człowieka, prawo międzynarodowe, prawa mniejszości narodowych oraz prześladują własnych obywateli można poczytać w pierwszej lepszej ściądze dla licealistów. Jednak, mimo wszelkich zastrzeżeń, podjęta została decyzja o zorganizowaniu Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w dniach 8-24 sierpnia 2008 r. i nierealny wydaje się scenariusz z 1980 r., kiedy wiele państw demokratycznych zbojkotowało Igrzyska w Moskwie. Tym razem zwycięży zapewne podejście pragmatyczne. Żeby zagłuszyć głos sumienia, tu i ówdzie padną hasła w stylu: "Oby zwyciężył sport i wolność obywatelska!"
Tymczasem społeczność internautów na całym świecie, a także liczne organizacje pozarządowe w krajach demokratycznych organizują się w proteście przeciwko decyzji MKOl. Powstał blog poświęcony w całości tej akcji, na którym znajdziemy wiele filmów zamieszczanych na YouTube w proteście przeciw Igrzyskom oraz artykułów dotyczących tej kwestii. Hasłem przewodnim jest "No Beijing Olimpics 2008", czyli "Nie dla Olimpiady w Pekinie 2008". Także w Polsce pojawiły się takie głosy, czego dowodem był na przykład apel do polskich władz i opinii publicznej o wycofanie się z udziału w uczestnictwie w Olimpiadzie PEKIN 2008. O sprawie pisał też krakoff.
Czy bojkot olimpiady w Pekinie ma sens? Prawdopodobnie będziemy musieli to rozstrzygnąć we własnym sumieniu, w obliczu braku zainteresowania tą kwestią ze strony rządów. Być może niektórzy z nas przychylają się do poglądu, że igrzyska staną się motorem demokratyzacji Chin. Dla innych pozostanie wyłączyć telewizor lub radio i poczytać o szczytnych ideałach olimpijskich...

