Dalajlama - o miłości
Miłość w rozumieniu buddyjskim to życzenie innym szczęścia – pragnienie, by byli szczęśliwi. Natomiast współczucie to pragnienie, by mogli być wolni od cierpienia. Kiedy więc mówimy o osobie, która praktykuje miłującą dobroć i współczucie, to mamy na myśli kogoś, kto z pełną determinacją chce pracować na rzecz tego, by inni byli szczęśliwi i wolni od cierpień.
Moim zdaniem słowo „współczucie” często bywa rozumiane opacznie. Odbieramy je raczej jako litość, w której jest coś z patrzenia na innych z góry. Tak jednak być nie powinno. W buddyzmie współczucie wyrasta ze zrozumienia tego, że skoro inni są dokładnie tacy sami jak ja – to znaczy pragną szczęścia i nie chcą cierpieć – to powinienem troszczyć się o nich tak samo, jak troszczę się o siebie. To jest prawdziwe, bezstronne współczucie, które obejmuje nawet wrogów. Któż to jest wróg? Wróg to osoba, która swoją postawą lub postępowaniem sprawia mi przykrość – uznaję ją więc za nieprzyjaciela. Mimo to trzeba jednak pamiętać, że pozostaje ona człowiekiem, dokładnie takim samym jak ja, mającym równe prawo do szczęścia i do unikania cierpienia.
Z tego zrozumienia bierze się siła troski o innych, opiekowania się nimi, otaczania ich współczuciem. Z reguły uczucia takie rezerwujemy dla najbliższych, co, moim zdaniem, ma raczej znamiona przywiązania. Być może przyczyną nieporozumień są trudności z przełożeniem na języki zachodnie tybetańskiego terminu ning-dzie ” – będącego odpowiednikiem sanskryckiego słowa karuna – który zawiera w swoim polu znaczeniowym również troskę o nas samych. W tybetańskim i sanskryckim rozumieniu jest to taka troska i taka miłość, którą żywimy wobec siebie, a następnie rozszerzamy ją dalej i zawieramy w niej innych, podczas gdy w językach zachodnich odpowiedniki słowa „współczucie” wydają się sugerować, że całkowicie skupieni na innych, zupełnie nie zwracamy uwagi na siebie, rezygnujemy z siebie i ze swoich interesów. Wydaje mi się to niewłaściwe. Jak mamy troszczyć się o innych, jeśli nie umiemy zatroszczyć się o siebie? W buddyzmie tak właśnie rozumiemy współczucie i troskę o innych. źródło: hfhrpol.waw.pl/Tybet/raport

