Tybet w 2006 roku - Sinizacja, dyskryminacja i marginalizacja Tybetańczyków
Podobnie jak 54 innym „mniejszościom etnicznym", Tybetańczykom nominalnie przysługują preferencje w dziedzinie zawierania małżeństw, planowania rodziny oraz, w mniejszym stopniu, dostępie do uniwersytetów i stanowisk rządowych. Z ostatnich oficjalnych statystyk wynika, że odsetek tybetańskich kadr w sektorze państwowym i administracji - w gruncie rzeczy jedynym pracodawcy nowej tybetańskiej „klasy średniej" - spadł, mimo znacznego zwiększenia dotacji rządowych, z ponad 70 do poniżej 50 procent. Większość stanowisk związanych z prawdziwą władzą piastują Hanowie i to oni podejmują kluczowe decyzje. Teoretycznie dokumenty rządowe i akty prawne powinny być sporządzane w języku tybetańskim, w praktyce jednak większość oficjalnych pism istnieje tylko w wersji chińskojęzycznej. W 2003 roku władze zaczęły zatrudniać chińskich aparatczyków nawet w strukturach administracyjnych najniższych szczebli, które wcześniej obsadzano wyłącznie Tybetańczykami.
Choć kilku Tybetańczyków zajmuje wysokie stanowiska, w gruncie rzeczy pełnią rolę dekoracji, nie mając większego wpływu na proces podejmowania decyzji. Ich obecność ma legitymizować politykę partii i sprawiać wrażenie, iż rdzenni mieszkańcy współrządzą własnym krajem. Najdobitniej świadczy o tym fakt, że do tej pory nie powierzono stanowiska pierwszego sekretarza lokalnych struktur KPCh Tybetańczykowi. Od listopada 2005 roku piastuje je Zhang Qingli, który zaczynał karierę w Komunistycznym Związku Młodzieży Chińskiej, głównym zapleczu politycznym przewodniczącego Hu Jintao, a od 1999 roku - podobnie jak znienawidzony przez Tybetańczyków Chen Kuiyuan, przeniesiony do TRA z „mniejszościowej" Mongolii Wewnętrznej - pracował w ujgurskim Xinjiangu. Wybór aparatczyka doświadczonego w brutalnym pacyfikowaniu mniejszości i nasilenie represyjnych kampanii „edukacji patriotycznej" nie zwiastują zasadniczej zmiany polityki partii.
Wydaje się, że władze chińskie przestają nawet dbać o zachowywanie pozorów: we wrześniu 2006 roku w trzydziestoosobowym lhaskim Komitecie KPCh, który sprawuje najwyższą władzę w stolicy Tybetu, znalazło się zaledwie ośmiu Tybetańczyków - najmniej w historii tej instytucji.
Tybetańczycy są dyskryminowani w sferze reprezentacji publicznej, gospodarki, zatrudnienia, edukacji, mieszkalnictwa i opieki zdrowotnej. Problem pogłębia konsekwentnie realizowana polityka przenoszenia ludności chińskiej na teren Tybetu. źródło: sft.org.pl
Warszawa 2006
Helsińska Fundacja Praw Człowieka

