Protestujący w sprawie Tybetu: naruszenie bezpieczeństwa Chin było łatwe
Chris Smyth
Dwóch Brytyjczyków prowadzących kampanię w sprawie Tybetu zostało aresztowanych w Pekinie po przeprowadzeniu protestu nawołującego o Wolny Tybet przed stadionem Olimpijskim, powróciło z powrotem do Wielkiej Brytanii przyrzekając, że kolejne pokazy odbędą się w trakcie gry.
Iain Thom, 24, który rozłożył baner głoszący "Jeden Świat, Jedno Marzenie, Wolny Tybet" po wspięciu się na pylon o wysokości 36,6m., a Lucy Fairbrother, 23, który koordynował protest na ziemi, byli witani przez wiwatujących zwolenników na Londyńskim lotnisku gdy zostali deportowani z Chin.
Panna Fairbrother, absolwentka Uniwersytetu w Bristolu, której ojciec jest byłym Ekonomistą z Trinity College, Cambridge, powiedział: "Jesteśmy tylko niewielką częścią tej kampanii i nieustającej walki.
"Będziemy nadal prowadzić walkę i będzie więcej protestów podczas Igrzysk Olimpijskich. Pomimo tego, co robimy sytuacja w Tybecie jest nadal skrajna".
”Powiedziała, że chińska policja traktowała ich dobrze, kontrastujące to z rozprawą władz Tybetu. "Byliśmy traktowani bardzo bezstronnie, byliśmy przesłuchani przez policję ale byli oni dla nas bardzo mili. Byliśmy natychmiastowo przejęci przez policję i przesłuchani.
"Jednym z powodów, dla których tam byliśmy był fakt, że Tybetańczycy nie mogą tam być na naszym miejscu. Odmówiono im wiz, a jeżeli ktoś odważył się w Tybecie na protest, to na pewno byłby potraktowany bardziej surowo i stanąłby w obliczu tortur i więzienia".
Powiedziała również, że obawiała się spędzić czas w więzieniu, ale "zaprzyjaźniła się" z policjantami, którzy ją aresztowali.
"Byliśmy chyba uratowani przez niesamowite strategie PR otaczających te Igrzyska Olimpijskie. Po naszym aresztowaniu nie wiedzieliśmy co z nami będzie ale w rzeczywistości zostaliśmy przyjaciółmi z funkcjonariuszami. Jedliśmy z nimi i rozmawialiśmy o ich rodzinach i życiu w Pekinie".
Pan Thom, z Edynburga, powiedział, że długi czas zainteresowania wspinaczką i lata przygotować wyjaśniają sukces protestu. Opowiadał, że ćwiczył wspinając się na drzewa otaczające jego dom i nie miał żadnych kłopotów z ominięciem 110000 personelu bezpieczeństwa rozmieszczonego w całej dzielnicy Chińskiej.
"Nie było trudno przedrzeć się przez zabezpieczenia, ponieważ planowaliśmy to już od czterech lat."
Opisał, jak zostali aresztowani akcji protestacyjnej przed stadionem wczoraj o świcie.
"Byłem tam około godziny - wydawało się dłużej. Był tam samochód straży pożarnej aby ściągnąć mnie bezpiecznie na dół", powiedział
"Wiedzieliśmy, że ta akcja była ryzykowna, ale ryzyko to było niczym w porównaniu do cierpienia jakie muszą znosić Tybetańczycy. Służby bezpieczeństwa działają bardzo skutecznie, ale weszliśmy szybko w akcję - i wszystko zostało zrobione w prosty sposób. Byliśmy aresztowany za zakłócenia porządku publicznego, a później eskortowani na lotnisko. "
Dodaje również: "Chcieliśmy, aby wezwać świat i liderów i Chiński rząd do znaczących zmian - jest to kwestia podstawowych praw człowieka.
"To z pewnością było tego warte, ale trzeba spodziewać się więcej takich akcji. Jest nadal wiele prac, ale wydaje się nam, że coś osiągnęliśmy".
Para została odprowadzona do samolotu lecącego z Pekinu wczorajszej nocy, po tym jak zostali wczoraj aresztowani wraz z Tirian Mink, 32, z Portland, Oregon, i Phillem Bartellem, 34, z New Jersey, który rozwinął transparent z drugiego pylonu.
Matka Panny Fairbrother, Linda, 58, dziennikarz telewizyjny, spotkała córkę na lotnisku wraz z członkami grupy studenckiej na rzecz wolnego Tybetu, którzy machali Tybetańskimi flagami i szalikami.
Po tym jak uściskała swoją córkę, pani Fairbrother powiedziała: "Robię telewizję na żywo przez całe swoje życie, ale nie byłam tak zdenerwowana od czasów moich egzaminów szkolnych. Jest to wspaniałe mieć ją z powrotem. "
źródło: timesonline.co.uk, tłumaczenie: Dominika Chojnacka
